"Pisanych jojecek, wirzbowych bazicek,
kiełbasy święconej, dużo krzanu do niej,
baby polukrzonej, kukiełki pieconej,
Zmartwychwstanio w dusy i Wiesny... po usy!"
Grupa Górska regularnie w tym roku odwiedza Tatry. Po tych kilku wyprawach zebrało się już mnóstwo wspomnień. Czas więc na podzielenie się tymi wrażeniami z innymi.
Już w najbliższą sobotę, tj. 31 marca, Grupa spotyka się w warszawskim klubie Karpielówka mieszczącym się na Ursynowie.
Wszystkich zainteresowanych spotkaniem, oraz chcących poznać Grupę na żywo, serdecznie zapraszamy!
"Góry uczą pokory". Szczególnie zimą. Po raz kolejny w tym roku Natura pokazała Grupie Górskiej jak mało znaczącym elementem Przyrody jest człowiek.
Odcinek do Przełęczy Karb, teoretycznie trudniejszy, przeszliśmy prawie bez problemów. Niestety, w tym dniu Tatry zaplanowały dla nas tylko tyle. Wiatr, który przywitał nas na Karbie, nie zniechęcił nas do dalszej drogi w górę. Jednak nie wiedzieliśmy, iż to dopiero preludium do tego, co nas miało czekać wyżej. A tam, gdy mimo braku zaproszenia ze strony Kościelca, próbowaliśmy go zdobyć, Natura pokazała nam, na co ją stać.
Ryk wichru, oraz niesione gwałtownymi, niekontrolowanymi podmuchami wiatru okruchy lodu i śniegu jakby wzorowane na Ravelowskim Bolero, atakowały nas z coraz większą siłą i zaciekłością. Gdy dotarliśmy do momentu, w którym chwile słabszego wiatru pozwalające zrobić nam choć parę kroków praktycznie przestały się pojawiać - poddaliśmy się. Zwłaszcza, że znajdowaliśmy się wówczas w partii podszczytowej, na najtrudniejszym odcinku drogi. Zejście w dół do Przełęczy nie było może łatwiejsze, ale zdecydowanie szybsze.
Na pocieszenie, gdy byliśmy już na dole, Natura zafundowała nam niesamowity spektakl. Gra słońca i cieni, pędzących chmur oraz pojawiających się co chwila śnieżnobiałych szczytów, robiła wrażenie nierealności otaczającego nas świata. A wszystko to okraszone śnieżnymi potokami płynącymi po wypolerowanej i błyszczącej od słońca powierzchni lodu.
Pewien niedosyt jednak pozostał, dlatego już w najbliższą sobotę i niedzielę planujemy kolejną wyprawę, ponownie w Tatry Wysokie. Naszym celem tym razem będzie Kościelec (2155 m n.p.m.).
Wszystkich mniej ambitnych (dla Nich będzie "tylko" Przełęcz Karb (1853 m n.p.m.)) oraz tych bardziej szalonych zapraszamy do uczestnictwa.
Miłe złego początki.
Przynajmniej jeśli chodzi o pogodę. Tak możnaby najkrócej opisać marcową wyprawę Grupy Górskiej w Tatry.
Piękne słońce, a wraz z nim widoki, zakończyły się zaraz po wejściu w Dolinę Roztoki, stopniowo zamieniając się w przybierający na sile sypiący śnieg, oraz gęstniejącą z minuty na minute mgłę. Jeśli dorzucimy do tego jeszcze mroźny, porywisty wiatr, który towarzyszył nam prawie bez przerwy, to można śmiało powiedzieć że Dolina 5 Stawów nie była najprzyjemniejszym miejscem na spacery.
Nie przeszkodziło to jednak Grupie dojść pierwszego dnia do okolic Zadniego Stawu (1890 m n.p.m.), a następnęgo przez Masyw Kołowej Czuby (2015 m n.p.m.) w pobliże Przełęczy Zawrat (2158 m n.p.m.).
Co ciekawe, mało sympatyczne warunki spowodowały zwiększenie chęci do udziału w kolejnej wyprawie... I to jak najszybciej...
Jak dotąd w tym roku dwukrotnie Grupa Górska wędrowała tatrzańskimi szlakami, i w obu przypadkach były to Tatry Zachodnie. Czas więc tym razem wybrać się w Tatry Wysokie. 3-4 marca 2007 planujemy kolejną wyprawę.
Naszym celem minimum to dotarcie do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a później jeśli pozwolą nam warunki pogodowe, spróbujemy wyjść wyżej - Dolinka Pusta, przełęcz Zawrat (2159 m n.p.m.), a może nawet Kozi Wierch (2291 m n.p.m.).
Wszystkich zainteresowanych udziałem w wyprawie zapraszam do linku na forum TATRY, marzec 2007.
Wielkimi krokami zbliża się marzec, a wraz z nim kolejny wyjazd Grupy Górskiej. Tym razem planowane są odwiedziny Doliny Pięciu Stawów Polskich w Tatrach Wysokich.
Luty w Tatrach przywitał nas piękną słoneczną pogodą, która nie opuszczała nas przez całe dwa dni.
Pierwszego dnia przy palącym słońcu i wyślizganym szlaku dotarliśmy cali i zdrowi, choć lekko poobijani na Sarnią Skałę (1377 m n.p.m.), a później do schroniska w Dolinie Kościeliskiej. Nie można jednak było zmarnować takiego wieczoru na bezczynne siedzenie, więc po zapadnięciu zmroku ruszyliśmy dalej, tym razem w kierunku Jaskini Mylnej (ok. 1098 m n.p.m.).
W niedzielę trochę zaspaliśmy, co w połączeniu z naszym dość wolnym tempem i coraz silniej wiejącym wiatrem spowodowało, że do zaplanowanych Czerwonych Wierchów nie dotarliśmy. Ale i Chudą Przełęcz (1850 m n.p.m.) można uznać za pełen sukces Grupy.
Zdjęć było sporo, a opisy będą aż dwa. Więc będzie co czytać i oglądać. A o szczegółach wyprawy dowiedz się z rozszerzenia.
10-11 lutego 2007 Grupa Górska ponownie zamierza odwiedzić Tatry Zachodnie. Tym razem w planach jest zimowe wejście na Sarnią Skałę (1377 m n.p.m.), oraz w ramach bonusu penetracja Jaskini Mylnej (ok. 1098 m n.p.m.). To na sobotę.
Natomiast w niedzielę są dwie możliwości, przede wszystkim w zależności od stopnia zagrożenia lawinowego. Albo próba zdobycia Błyszcza (2159 m n.p.m.), albo co bardziej prawdopodobne, próba dojścia do Czerwonych Wierchów.
Serdecznie i zimowo zapraszamy wszystkich chętnych, a wiecej informacji można znaleźć pod linkiem TATRY, luty 2007
Pierwszy tegoroczny wyjazd w Tatry zakończył się połowicznym sukcesem.
W sobotę większość uczestników z mniejszymi lub większymi przygodami dotarła do schroniska w Dolinie Kościeliskiej. Na drugi dzień wcześnie rano, pomimo lekkiej mżawki, Grupa wyruszyła w kierunku grani. Pomimo uporu uczestników, udało sie tylko dotrzeć do szczytu Ornaku (1854 m n.p.m.), a elementem który w głównej mierze przyczynił się do powrotu, był porywisty i lodowato zimny wiatr.
Nikt jednak z uczestników wyprawy nie rozpaczał z tego powodu. Każdy bez wyjątku był zadowolony, i zanim wróciliśmy do domu, już myślał o następnym razie...
Już wkrótce opis i zdjęcia z wyrawy, a w rozszerzeniu możesz przeczytać o szczegółach.
Już w najbliższy weekend, tj 20-21 stycznia 2007 Grupa Górska organizuje "zimową" wyprawę w Tatry Zachodnie. Celem na sobotę jest dotarcie do schroniska Ornak :) a na niedzielę zdobycie Starorobociańskiego Wierchu (2176 m n.p.m.)